wtorek, 28 sierpnia 2012

01. Surprise

"Ostatni dzień w szkole." - pomyślałam, wychodząc z łóżka, równocześnie przeciągając się leniwie. Spojrzałam na zegarek. Punkt 9:00. Do zakończenia roku miałam jeszcze półtorej godziny, więc się zbytnio nie śpieszyłam. Podeszłam do szafy wyciągając z niej czarne spodenki, biało-czarną bluzkę, żakiet i czarne trampki. Kierowałam się w stronę łazienki, lecz moją uwagę przykuło zdjęcie klasowe robione jeszcze w tym roku. Stało ono na komodzie, oprawione w ramkę. Wzięłam je do ręki i zaczęłam spoglądać na wszystkich swoich kumpli z klasy.
- Będzie mi ich brakowało - szepnęłam i zniknęłam za drzwiami łazienki. Po 30 minutach wyszłam z mokrymi włosami koloru brązowego, które nonszalancko opadały mi na ramiona. Nie lubiłam ich rozczesywać, bo zawsze miałam z nimi problem. Były długie i zaraz robiły  mi się kołtuny. Po 15 minutach czesania w końcu mi się udało i mogłam wrócić z powrotem do łazienki i je wysuszyć. Gdy wreszcie skończyłam zeszłam na dół, by móc zjeść śniadanie. Na stole czekały na mnie naleśniki z czekoladą, które wręcz uwielbiałam. Zjadłszy śniadanie, jeszcze poszłam  do łazienki by umyć zęby. Wracając z łazienki wzięłam jeszcze swoją ulubioną czarną kopertówkę i wyszłam. Do szkoły miałam 10 minut drogi. Zaszłam jeszcze po swoją przyjaciółkę od 5 roku życia - Megan. Mieszkałyśmy zaledwie 2 domy od siebie. Zapukałam do drzwi Megan.  Otworzyła jej,  mama.
- Dzień dobry pani Gliferon. Jest Megan ?
- Dzień dobry Pam. Tak. Wchodź.
- Dziękuję - niepewnie weszłam do swojej przyjaciółki. Zawsze czułam się nie swojo przebywając u kogoś.
- Chcesz coś do picia? - zapytała mama mojej przyjaciółki.
- Z chęcią.
Pani Gliferon nalała mi do szklanki coli. Pani Aliana była miłą kobietą. Lubiła każde koleżanki jej córki. Ale najbardziej właśnie mnie, a w sumie tak mi się wydawało. Po 5 minutach od kąt przyszłam , Megan już zeszła.
- Czeeeść! - krzyknęła Megan schodząc ze schodów.
- Heej! - odpowiedziałam
- To jak idziemy?
- No idziemy. Mamy 10 minut.
- Eee to zdążymy. Będę później mamo. Pa.
- Dobrze kochanie. Pa.
- Do widzenia.
- Do widzenia Pam.
I wyszłyśmy, szłyśmy  wolnym krokiem, plotkując o chłopakach. Głównie to cały czas tylko o tym gadałyśmy. Nim się zorientowałyśmy byłyśmy już przy szkole. Weszłyśmy do środka i nikogo tam nie  było.
- Sala gimnastyczna! - krzyknęła Meg. Pobiegłyśmy w kierunku sali, otworzyłyśmy cicho drzwi i wyszukałyśmy dwóch wolnych miejsc. Przez bite 2 godziny  słuchałyśmy dyrektora jak mówił, o tym co jest najważniejsze w życiu. Że przez naukę może osiągnąć wszystko itp.  Nie uśmiechało nam się słuchanie dyrektora, ale w końcu skończył swoją przemowę. "Czas na dyplomy ukończenia szkoły." - pomyślałam.
- Pam Parker  - wyczytała wicedyrektorka szkoły. Szłam niepewnym krokiem. Czułam jak wszyscy się na mnie patrzą. Nie lubiłam tego. Byłam nieśmiała. Czułam, że się rumienie. Ale to było silniejsze od mnie. Nie mogłam nad tym zapanować. Weszłam na scenę. Pani Jones padała mi zwinięty dyplom. Uściskała moją rękę i pogratulowała bardzo dobrych stopni. Uśmiechnęłam się sztucznie, odwzajemniłam uścisk dłoni, zeszłam ze sceny i czym prędzej udałam się na swoje miejsce.
- Megan Gliferon - wyczytała pani Jones. Megan zrobiła to samo, szybkim krokiem podeszła na scenę, pani Cecilia podała jej zwinięty dyplom, pogratulowała ukończenia szkoły jak i dobrych ocen, uścisnęła jej dłoń i odeszła. Megan powróciła szybko na swoje miejsce.
- Oglądamy dyplomy teraz czy później? - zapytała nagle.
- Możemy teraz - mruknęłam.
Rozwinęłyśmy dyplomy. Miałyśmy identyczne oceny. Każda z nas się bardzo dobrze uczyła. I dobrze w sumie. Po zakończonej ceremonii, wyszłyśmy ze szkoły, pożegnałyśmy się z ludźmi z klasy i kierowałyśmy się do domów. Po drodze wstąpiłyśmy na lody i kawę. Przegadałyśmy całe popołudnie. Do domu wróciłam o 18.
- No co tak długo? - zapytała mama.
- A byłam z Megan na lodach i kawie. A co ?
- A nie, nic. Pokaż no swoje oceny.
 Podałam mamie dyplom i kartkę z ocenami. Była chyba zadowolona. Wywnioskowałam to po uśmiechu od ucha do ucha.
- Idź na górę się przebrać. Musimy Ci coś powiedzieć.
- Ale co ?
- Zaraz się dowiesz.
- N-n-oo dobra.
Jak mama prosiła tak też i zrobiłam. Przebrałam się w moje ulubione luźne rurki i luźną bluzkę. W sumie w takim stroju mogłabym całe życie przechodzić. Nie lubiłam galowych ubrań. Było mi w nich zwyczajnie niewygodnie. Zeszłam na dół. Rodzice już na mnie czekali.
- Siadaj - powiedział tata - Skoro jesteś już pełnoletnia i tak dobrze ukończyłaś szkołę średnią, mamy dla Ciebie pewien prezent.
 Nie wiedziałam o co mu chodzi. Jaki prezent ? Podeszła do mnie mama i dała kopertę.
- Otwórz - powiedziała.
- Dobrze.
Otworzyłam kopertę i zaniemówiłam.
- Bilety do Londynu?! Boże dziękuję Wam!
Wstałam z kanapy i przytuliłam każde z Nich najmocniej jak potrafiłam.
- A dla kogo jest drugi bilet ?
- Pomyśleliśmy, że będziesz chciała kogoś zabrać. Mieliśmy na myśli Megan.
- Łał.. Em nie nie wiem co powiedzieć. Jesteście wspaniali!
Przytuliłam ich jeszcze raz najmocniej jak potrafiłam i pobiegłam na górę. Zadzwoniłam od razu do Megan.
- Siema! No nie uwierzysz!
- Hej. No gadaj o co chodzi! - mówiła podekscytowana Megan.
- Jadę do Londynu! A to nie koniec. Ty jedziesz ze mną - zaczęłam piszczeć do słuchawki.
- To fajnie.. Ale ja nie mam pieniędzy na bilet.
- Ale Ty już masz bilet!
- Ale jak?!
- Normalnie. Rodzice kupili mi dwa bilety, bo stwierdzili, że będę chciała kogoś zabrać, więc zabieram Ciebie!
- Pam. Jak ja Ci się odwdzięczę?
- Wystarczy, że powiesz czy się zgadzasz.
- No jasne, że się zgadzam! A kiedy mamy lot?
- No za 2 dni, więc trzeba się pakować. Idź powiedzieć mamie.
- Już to zrobiłam i się zgadza. O której lecimy?
- O 23.  To się widzimy o 22 na lotnisku, bo odprawa jeszcze.
- No wiem. To do zobaczenia.
- No pa.
Rzuciłam telefon na łóżko i wyciągnęłam z szafy walizkę. Ale jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Gdzie my będziemy mieszkać ?
- Mamo?! A gdzie my będziemy mieszkać ?
- Macie wykupiony domek niedaleko centrum w Londynie. I opłacone na cały rok.
- Nie musieliście.
- Musieliśmy. Wiemy, że to Twoje marzenie, więc je teraz spełniamy. - uśmiechnęła się do mnie mama.
- Jeszcze raz Wam za wszystko dziękuję.
Pobiegłam na górę, stanęłam przed plakatem zespołu One Direction . Nikt o tym nie wiedział, że jestem ich fanką, prócz Megan, która była również ich fanką. Popatrzyłam się jeszcze przez chwilę na Nich i powiedziałam sama do siebie.
- Niedługo Was spotkam - i zaczęłam się powoli pakować.

6 komentarzy:

  1. Jestem 1:D :* jak miło xd
    Niezłe, niezłe:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, następny roździał postaram się napisać jeszcze dzisiaj ;*

      Usuń
  2. Jak na razie jest to bardzo ciekawe ale zdarzały się powtórzenia. Nie lubię powtórzeń dlatego jak ja coś piszę to wstawiam " (...) ". Ale tak to mnie się bardzo podoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo fajnie ! Czekam na nn : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Parker ? Serio ? XD . U mnei też główna bohaterka ma na nazwisko Parker. Ale kij. Kocham to nazwisko. Och. I jeszcze Pam. Świeetne imie. No.. ale trzeba przyznać, że zrobiłąś parę błędów. Stylistycznych i interpunkcyjnych. Ale to sie da nadrobić ; ) | Zapraszam do siebie - HAGGARD.BLOG.ONET.PL

    OdpowiedzUsuń